wtorek, 11 grudnia 2012

o zimie najkrócej


Mleko się kończy i czas już zapaść w "sen zimowy serowarki", a tak by się chciało jeszcze ...
Przechodzimy już na dojenie co drugi dzień i kozy same sobie schładzają mleko w śniegu :)



Hirschuk zapoznał się dziś ze stadem i zimą.





Słuchajcie, słuchajcie, udało się!  Wyglądało to trochę jak taniec słonia na lodzie, ponieważ mieszkamy na wzgórzu (tak, tak, z podręcznika Weroniki dowiedziałam się, że pagórki - do 50 m, a dalej to już wzgórza i góry :):))  i ani wjechać, ani zjechać.  Przy zjeździe, szamboniera, nie kontrolowanym , ukośnym ślizgiem, wbijała się w zbocze.  Kabiną się wbijała.  Więc odkopać i jeszcze raz i jeszcze raz.  Na zdjęciu nie widać tych zmagań, bo nie mogłam tak bezczelnie fotografować biednego pana Jacka, zwłaszcza, że na moich oczach, trzy razy poległ, pod swojem smrodliwem wężem.  No bo co to za pomysł, na śnieg zakładać gumofilce?!
Narobiłam mu straszliwego wstydu, bo za każdym razem, gdy się przewracał, waląc głową o drogę, ja wydawałam z siebie przeraźliwy krzyko-pisk i biegłam do niego, wołając - Jeeezus Mariaaaa, nic się panu nie stało?!  Ten ptasi wrzask, który się ze mnie wydobywa  jak widzę czyjś upadek, jest nie do opanowania i żadne treningi nie pomagają.
Boziu, nie wiem czy on jeszcze kiedyś przyjedzie do nas, a ja tak uwielbiam spać w wannie ...




Czy zdążymy do Wigilii ubrać naszą choinkę dwuczubą :)



31 komentarzy:

śledzibowcy pisze...

zazdroszczę Hirschukowi futerka :P [g]

Kretowata pisze...

Bezczelnemu fotografowaniu też mówię stanowcze nie, ale pozdrowienia dla pana Jacka, jak najbardziej;)
A ten mały koziołeczek to sama słodycz;) A te oczy!

Inkwizycja pisze...

Szamboniera... jakie ładne określenie ;-) kojarzy mi się z bombonierą (ale jakże inna zawartość) ;-))
Na widok Hirschuka po prostu się rozpłynęłam... ale i mamusia piękna! Szczęśliwa jesteś, że możesz cieszyć się nimi, a mleczko wróci, serowarko ;-))
Ściskam czule ;)

Ilona.. pisze...

Taką wielką choinkę ubieracie świetnie musi wyglądać jeszcze z dwoma czubkami :)
SERDECZNOŚCI I.

Olga Jawor pisze...

Zakochałabym się chyba w tym koziołku. Pieściła i godzinami się w te jego niewinne oczęta wpatrywała...Dlatego włąsnie nie mogę mieć kóz - przecież one kiedyś dorastają. Kozie dziewczyny dają mleko. A chłopcy? Co z nimi? No właśnie...

Los alpaqueros pisze...

My z naszym ,,szambonierem'':) zdążyliśmy zanim spadł śnieg, baliśmy się że potem w razie zasp może wybrzydzać z przyjazdem.
Nasze kozy tez już raz dziennie doimy i chyba trzeba już przejść na co drugo.
Pozdrawiamy Was :)

Margarithes pisze...

Choinka jak się patrzy, tylko kto na ten czubek wlezie? No chyba, że jakiś Jacek. Dzień przygód? Pisk? O rany, nazereński, to musiało być cudne. Sery mi zapachniały, nakręciłaś mnie i mam zachciewajkę, ale to dobrze. Cieszę się, że stadko pięknie się zimuje... buzi

I w tej wannie nie zasypiaj

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Słońce przytopiło śnieg na drodze do chatki, pod śniegiem lód, ślizgi były dziś w tę i z powrotem, aż musieliśmy zostawić przyczepkę z drzewem, a najtrudniejsze miejsca popiołem podsypać i jakoś dokolebaliśmy się do domu; było ciepło, sąsiadka wyprowadziła kozy na spacer, brykały po śniegu, i mają być koźlęta ... i nie chciało mi się wracać; pozdrawiam serdecznie.

OLQA pisze...

żal szamboniarza ale widać taka karma a koźlaczek - cudny!!!

Hana pisze...

Dobrze, że się nie wylało. Miałabyś szambonarium...

Hana pisze...

Albo szamboretum.

Kretowata pisze...

O retum!

Rogata Owca pisze...

Szamboniera, szamboretum, szambonarium to prawie jak herbarium. Te z mnie czeka w sobotę, ale na płaskim mieszkam to nie wbije się we wzgórze. Ostatnio wbił się w płot, bo ślisko, a brama bardzo wąska dla szamboniery.

Koziołeczek Hirsz śliczny. Zazdroszczę Ci dzieciaczków kozich. U mnie nie będzie w tym sezonie czarnych diabełków. Serdecznie pozdrawiam

Kamila pisze...

Mieszkamy po sąsiedzku... hmmm, ciekawe czy to bliskie, czy dalsze sąsiedztwo? Kiedyś mieszkałam w Bieszczadach - tam sąsiad się liczy do 100km :)
Ładną mamy zimę, sąsiadko :)))

neilii pisze...

mnie tez wszyscy nienawidza za moje piskliwe aaaaaaaaaaaaaaa
pomocy, o Boze gdy tylko cos sie dzieje - ale tego nijak nie mozna opanowac - samo jakos tak wychodzi
:)))
Hirschuk wyglada na silnego i zadziore
pozdrawiam

Dorothea pisze...

Cudowne Twoje koźlaczki - cudowne!
I dziewczynki, i chłopczyki:)

A odnośnie tematów z szamba wziętych - to ja znam jeszcze szambonurki:)))

słowa malowane pisze...

Szambelan w gumofilcach sam się prosi o fotki:)
Zimowo, cicho, pięknie. A powiedz, która wsiowa baba nie piscy, a?
Uściski!

PS. Pisk dobrze działa na policję, z akcentem na u, przy: ło Jezuu

Hana pisze...

A dzie tam! Najlepiej na policję u nas działa niejaki Kulawy. Jak mu się kończą żółte papiery i zawisa nad nim groźba utraty renty. On wtedy się wiesza, co przedtem głośno we wsi oznajmia. W każdym razie lata (o ile można latać na jednej nodze) po wsi ze sznurem u szyi. Policja przylata w try miga.

słowa malowane pisze...

Nie o to, nie o to. Masz zepsute auto, lub zapomniałaś zrobić przegląd, łapie Cię policja i automatycznie przestrajasz głos na sopran, labidząc na czym świat stoi. Panowie porozumiewawczo na siebie patrzo i ręko machajo. Jechac.

Hana pisze...

A, widzisz! Cenna rada. Dotąd używałam zaklęcia pt: Co ja głupia zrobiiiiłam!? Tak kwiląco i żałośnie, wiesz. I jaka pada niezmiennie odpowiedź? No, jaka? A taka: Laszego zaraz głupia? I też machajo ręko.

jolanda pisze...

Mały Słodziak jest niezwykłej urody. Qurczę, wszystko co małe jest takie śliczne:)
Z szambelanem dałaś czadu.
Na dojazdówkach mazurskich też masakra, tak ślisko.

Pozdrawiam serdecznie Panią z wzgórza

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Przecudowne kozie zdjęcia. Słodkie!

Co do mieszkania na wzgórzu, to coś o tym wiem, u nas też ślisko, ale jak na razie nikt nie musi się do nas wpijać, oprócz nas samych, a jakoś jeszcze dajemy radę.
Twoje piski muszą być zabawne i jeśli tylko Pan ma trochę poczucia humoru, również wobec siebie, to na pewno znów do Was zawita.
Pozdrawiam ciepło.

amelia10 pisze...

Oj, pewnie musicie się pospieszyć z dwuczubną, ale jeśli zdażycie, to już sobie wyobrażam jak imponująco będzie się zielona prezentować w wigilijny wieczór!
Zyczę miłego przystrajania!

M. pisze...

ŚLEDZIBOWCY - jesteście! Futerko mięciutkie, fajowskie. Musi być, bo w koziarni zimno, hu ha!

KRETOWATA - a mówią, że kozie oczy są diabelskie ...

INKWIZYCJO - oby trwała równowaga między troskami a radością ...

ILONO - jeszcze nie próbowaliśmy :)

OLGO - to trudny temat, dla kogoś, kto nie żywi się zwierzętami własnej hodowli. Sprzedajemy, rozdajemy w prezencie, jak się da ... Niektóre zostały wykastrowane i "ozdabiają" różne agroturystyczne zwierzyńce, kilka poszło do dalszej hodowli (zerknij do posta "sen zimowy serowarki"), reszta pewnie nie żyje.

LOS ALPAQUEROS - kurcze, gdzie te kozy z "nieustającym" mlekiem?

MARGARITHES - wiesz co, darujemy choince ten stres, ona taka dzikawa nieco ... :)
Uwielbiam spać w wannie, uwielbiam!
Słucham muzyki, czytam, zasypiam.

MARIO - oj, dobrze, że nic się Wam nie stało! Ludzie tam życzliwi, to i drewna nie chapną z przyczepki.
To te młode kózki już dzieciate będą?

OLQO - karma szamboniarza - niezły tytuł książki! :)

HANO - yes yes, szambonikum, szambonazjum :)

OWIECZKO - kozie przecież ani ciut nie słodsze od jagniątek!

KAMILO - Boziuuu! Jesteś bieszczadzką dziewczyną?! Mogę być sąsiadką, bez względu na odległość :) Mieszkamy niedaleko dolnego "dzióbka" Drawieńskiego Parku Narodowego, więc trochę jest do Was ...

NEILII - no to mamy tak samo :)

DOROTHEO - kozy są fajne!
Nurkowania nie było :)

PAULINO, HANO - dziewczyny, dziewczyny, a jak jakiś policjant przeczyta? :)

JOLANDO - ze słodyczy wyrastają, ale później też niebrzydkie :)

NATALIO - my już nie dajemy rady podjeżdżać pod naszą górkę, bo jeszcze łańcuchów niet. Na szczęście jest druga droga dojazdowa.

AMELIO - wymiękliśmy :) A niech sobie będzie zielona :)

Kameleon pisze...

Jak cudnie i nastrojowo i zimowo-świątecznie u Was!
Lubie tu zaglądać:-)

Mar pisze...

Hirschuk ma super mordkę i ślicznie te kozy w śniegu wyglądają.
Przygody z szambiarką i mi są dobrze znane, aczkolwiek do nas dojazd łatwiejszy.
Przenigdy jednak nie pozwoliłabym sobie na kąpiel w wannie- cóż to za rozpusta:) nie wiem, czy raz do roku pozwalam sobie na to w domu, generalnie tylko prysznic.
Ale za to jak nocuje w gościach i jest wanna........to wtedy nie ma mnie, znikam! Cudza wanna staje się moim azylem:):):)
Jeśli chodzi o Pana Szambo - Bambo to się nie martw, na pewno odczytał właściwie Twoją troskę. Przyjedzie!

Mar pisze...

on zawsze przyjeżdza wszak po coś, nigdy - bezinteresowanie :) he he

Megi Moher pisze...

Jelonek taki zimowy, i futro, i spojrzenie.
I to jest pytanie, które już dawno przyszło mi do głowy- a co z kogutami? nie jecie kogutów? jakoś sobie nie wyobrażam, że jecie kózków, ale i kogutów też... to co z nimi? kto inny je zjada?

M. pisze...

KAMELEONIE - dobrze, że zewnętrze zadbało o nastrój świąteczny, bo w domu ani widu ani słychu :)
Cieszę się, że zaglądasz!

MAR - własna, czy cudza, byle tylko się pławić w rozpuście !:) No ... chociaż raz na tydzień ...
Pan Jacek jest niezbędnym elementem tego szaleństwa :)

MEGI - spieszę z odpowiedzią. Otóż nie jemy kózków ani kogutów ani królicy, która się nazywa Pasztetowa Marika :) Mnogość drapieżników powietrznych trzebi nasze kurze stadko i w zeszłym roku tak się rozwiązała sprawa dwóch dorosłych kogutów. W tym roku jest problem - Weronika "wylęgła" nam osiem kogutków! Jeden, powoli upodabnia się do kury, ale to może być przemyślana strategia, drugi zwany jest Grającym Kogutkiem Weroniki i pewnie zostanie. A resztę obiecaliśmy leśniczemu ...
No i takie to jest, widzisz sama, do d..., bo przecież jemy mięso "cudze" i "anonimowe". Nie umiem tego uczciwie rozwiązać. Kiedyś, przez ok.5 lat nie jadłam mięsa i wtedy było ok.

Megi Moher pisze...

mam to samo, w sensie, że z trudem przychodzi mi przyrządzić, a potem zjeść mięso, ale przemielone i na wychodnym jem:-/
nazywam to hipokryzją. Ale jeżeli chodzi o ciebie, to prostu ucieszyłam się, że nie jesteś idealna:-)))
A do niejedzenia mięsa jestem zdemotywowana, bo Weganie mówią, że to nic nie da- przemysłowa hodowla mleka i jajek jest równie okrutna, co produkcja mięsa, a małym kogutkom robi się holocaust. Poza tym jestem na tyle duża, że wiem, że ludzie nie przestaną jeść mięsa, a oni nie wiedzą (chyba).
Wiem, własne spokojne sumienie jest bezcenne.
Ale też mam z tym słabo i jest mi źle.
hm.

Sąsiad pisze...

A czemu Ty nie masz oczyszczałki ekologicznej? No chyba, że wolisz, że Cię Pan Jacek odwiedza :P Chcesz na priv przepis na oczyszczałkę? Widziałem jak sąsiad, uczony inżynier robił. 2x na 10 lat szamboautobus potrzebny. Ach, septifos potrzebny, zakaz domestosa, tylko cytrynka i sól do zlewu.