wtorek, 16 maja 2017

Spóźniak


Ponad trzy tygodnie po terminie, wywołany na świat dwoma zastrzykami - urodził się spóźniak.
Jest tak maleńki, że żadne imię do niego jeszcze nie pasuje. Bardzo stara się żyć i udaje mu się to!





Na razie chodzi z mamą poza stadem. Muszę ich pilnować, bo maleństwo jest słabiutkie i co chwilę zasypia, a mama zapomina gdzie go zostawiła. Ech ... Dzisiaj miał być porządny obiad ...

A tu reszta towarzystwa




Serialki nie próżnują - oto zbiorowy włam przez okienko


 Helga przed




Chyba jednak muszę zrobić ten obiad.

7 komentarzy:

Julia K pisze...

Patrząc na to trzecie zdjęcie Uszatek, jak nic Uszatek
"mówią na mnie miś Uszatek, bo oklapnięte uszko mam" :D

Anonimowy pisze...

Ja nazwałabym-Maleńki,bo przecież taki właśnie jest.Kętrzynianka pozdrawia.

J. pisze...

Julka ma rację :)

moja pierwsza myśl była taka, że mu słodko uszko opadło, temu zwierzu :))

Izydor z Sewilli pisze...

Uszko takie slicznie oklapnięte. Niech będzie silny! Takie kłapouszki też mi sie czasem trafiają.
A narcyzy tak sobie po prostu na łące rosną? Nikt nie zjada? U mnie wyjedzone z cebulkami. Ty masz jakieś szlachetne kozy, estetki, botaniczki.
U mnie plebs owczy żarłoczny. Pozdrowienia serdeczne.

andzia pisze...

Też mnie zadziwiła ta nietknięta kępa narcyzów :) I moje kozy też raczej takie plebejskie jak owce u Izydora - zjedzone byłoby natychmiast.
Nie spieszyło się koziołkowi na tę piękną łąkę ? Miałaś niezłe nerwy przez ten czas wyczekiwania, dobrze, że to już.
Pozdrowienia z lasu zasyłam !

Magda Spokostanka pisze...

JULIO - to uszko mu się pewnie wyprostuje i wtedy musiałby być exuszatkiem :)

KĘTRZYNIANKO - to prawda, jest maleńki i z trudem mogę sobie wyobrazić, że będzie kiedyś wielkim kozłem. Wynika z tego, że wszystkie koźlęta powinny mieć imiona dziecięce i dorosłe.

J. - w ogóle jest niesamowitym słodziakiem! Potwierdzam - pakiet imion dziecięcych i pakiet dorosłych

IZYDORZE - a moim kłapouszkom się zawsze uszka prostowały z wiekiem, ciekawe jak tym razem.
Moje kozy botaniczki i estetki pożerają w całości drzewa i krzewy, ewentualnie jak coś za duże do pożarcia, to uśmiercają okorowując. Narcyzy najwyraźniej im po prostu nie smakują ... :)

ANDZIU - muszą im nie smakować. Zostałaby goła ziemia w tym miejscu.
Przenoszoną ciążą pewnie bym się bardziej denerwowała, gdyby nie stoicki spokój (albo polew?) weterynarza. Wreszcie po prostu sama zamówiłam u niego zastrzyki wywołujące poród.


POZDRAWIAM WAS I UŚCISKUJĘ!

Patjola pisze...

Super ma imię:)