czwartek, 19 grudnia 2013

chciałam napisać opowiadanie wigilijne, tak jak w zeszłym roku, ale mi się nie udało ...


ikarystyka



Napiszę to
Rano, gdy ciemno jeszcze, jadą pierwsi zulowcy. Zjeżdżają wąwozikiem od strony wsi i zagłębiają się w las. Widzę ich, gdy suną, po okrutnie dziurawej drodze, za domem Walków. W czarnej  mgle kołyszą się między modrzewiami światełka. Piękniście wyglądają te czerwone, więc stoję i patrzę. Stary Borkoś prowadzi konwój, bo tylko on ma światła w ciągniku. Na końcu jedzie jednooki zetor syna, a w środek wzięli całkiem nieoświetlony LKT. I tak se jadą. Na zrębie nie czekają na świt i odpalają piły po ciemku. Śpieszą się nie wiadomo do czego, jak jakieś głupki.
Idę od jeziora skrótem. Suche patyki łamią się z trzaskiem, a świeżo spadłe gałązki sosnowe owijają mi się wokół butów. Idę do domu. Słyszę jak Walkowie zamykają w komórce czarnego psa, który biega wolno w nocy i puszczają tego, co biega wolno w dzień. Niby gryzie, mały skurczybyk, ale jak mu mówię dobry Amorek, dobry, to zawsze wpuszcza mnie przez bramkę z kozą. Do kozła, z kozą. Te co już dużo dzieci miały, idą chętnie, Matylda, to nawet sama poszła wczoraj i dotąd wołała za ogrodzeniem, aż ją Walkowie wpuścili. Ale te młode, co to pierwszy raz, rany boskie, co one wyprawiają! Piotr zobaczył przez okno, jak się z taką jedną mocuję i po centymetrze ją ciągnę, wyszedł mi pomóc i już za chwilę cholera nas przewróciła. Walko leży, czapka mu spadła, ja wrzeszczę. No wstał jakoś i mówię mu, że jakby co bolało, to żeby od razu do Pawła na masaż przyszedł. Coś tam odburkuje, bo zły, wstyd mu, że się tak wyłożył na tym błocie. Kozioł też dziki jak nie wiem co. Jak oni go wyciągnęli ze stada, nie mogę sobie wyobrazić. Walkowa marudzi, że brzydki ten kozioł, brzydki taki. Czemu brzydki, dziwię się. Czarny jest, czyli brzydki, nie rozumie? Aha. Ja też bym wolała tego srebrnego, ale co, jak się nie dał  złapać.
Doję już co drugi dzień. W lecie, na cedzidło szły trzy filtry, teraz mleka mało, ale takie tłuste, że przez jeden nie chce przejść. Po czterech litrach się całkiem zakleja. Jutro będzie ostatni ser w tym roku. A może przedostatni.
Wychodzę już z lasu. Rozjaśnia się trochę i  łąki różowieją jak od koniczyny. Widać już dom. Kominy jeszcze ciche, bo przed wyjściem nie chciało mi się rozpalić. Dom kołysze się leciutko razem z całą wyspą. 
Tylko jabłonie stoją nieruchomo i nie chcą się kołysać. Nie to nie.

31 komentarzy:

Megi Moher pisze...

pierw- sza:-)
Bardzo piękne opowiadanie, nie ma lepszego, takie plastyczne, są i wigilijne światła, czerwone i różowe, i emocje, diabeł i rajskie jabłonie, i narodziny (przyszłe).
ahaahaaha.

Megi Moher pisze...

a jakby był tylko tytuł i zdjęcie, to też by było piękne opowiadanie:-)

Loyal Pat pisze...

wpadłam tu dziś na chwilę, jak miło oderwać się od szykowań i stroików robienia i poczytania sobie....:):):
wszystkiego dobrego nie tylko na święta!! ale w ten szczególny czas jednak wysyłam specjalne życzenia..ciepła, ciepła i jeszcze raz ciepła rodzinnego!!!!
niech się wszyscy kochają i uśmiechy na ustach mają!!!!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ja wiem ... ja znam to wszystko ... kiedy jeszcze ciemno, oni już jadą, a kiedy wypuszczam psy na pierwsze polatanie, już w lesie poniżej jęczą piły; traktory nierejestrowane, zniszczone kabiny, jakieś dyndające łańcuchy jak w monstrach, żeby tylko krzaki nie zrobiły krzywdy ... jak klatki; śmiał się kiedyś Janek, że przyjechał taki jeden nowiuśkim traktorkiem, ładnym, kolorowym, ze wszystkimi osłonami ... oj! niedługo będziesz ty się nimi cieszył; po pierwszym dniu stracił wszystkie wystające części, a jak go zsunęło z lekka po stromiźnie, to wgniotło ładny błotnik; LKT też znam, nie znam się jeno na kozich potrzebach; o, matko kochana, wyszedł post, zamiast skromniutkiego komentarza; ikarystyka ... coraz nowsze słowa powstają, mniemam, iż to od Ikara? widziane z góry? jejku, przepędź mnie stąd; dobrej nocy, Magdo.

Zofijanna pisze...

Megi mnie ubiegła.
Nawet ciągnik może nieść światło
Piękna opowieść Ci wyszła, czytałam z uśmiechem na twarzy, Nigdy nie miałam kozy, nie znane mi są te obszary naszego życia.
Jeszcze 2 lata temu sąsiad prowadził kozy do capa.
Szły chodnikiem na sznurku, jak psy, zachęcane suchym chlebem.
Oj, będzie się działo w Wigilijną Noc !!!

Anonimowy pisze...

Śliczności!

Gerwazy

Błotniak z Bronnej Góry pisze...

P.S.

dziupla-blotniaka.blogspot,com

Gerwazy

Julia K pisze...

No i piękna opowieść, taka zwyczajna i prawdziwa. Codzienność, którą prawie zobaczyłam. Nawet mi się chłodno zrobiło na myśl o świcie w lesie.
Tu żadnych obrazków nie trzeba bo wszystko przecież widać
Pozdrawiam ciepło :)

Sąsiad pisze...

No proszę... ciężka, uczciwa, fizyczna praca daje wrażliwemu inteligentowi radość, coś do chleba i w dodatku - natchnienie. Kuszące... ale... zaraz NCIS zaraz się zaczyna ;)

Ania M. pisze...

Bardzo piękne!
Realna magia:)

Olga Jawor pisze...

Prawdziwie, dotykalnie, swojsko w tej Twojej opowieści Magduś. Jakbyś na głos myslała i szybciutko to myslenie w klawiaturę wstukała, póki chwila i wraażenie trwają. Dzieki temu byłam tam z Toba. W tym lesie, przy kozach, przy cedzeniu...
Dobrze tak nieraz odpoczac od swojego zycia i wczuc sie we fragment cudzego. Stopic sie w jedno i po prsotu czuć mocno. (Tylko mleka koziego, takiego tłustego bym sie przy okazji napiła, a moje kózki - dzierlatki rozbrykane jeszcze nawet nie zakocone...)
Ściskam Cie mocno Magduś w Twoich miejscach i dzianiach!:-))

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Bardzo, bardzo mi się podobało!

Riannon pisze...

Najładniejsze opowiadanie wigilijne, jakie w tym roku przeczytałam :-)
Niech Wam się w Nowym Roku darzy w zagrodzie, niech zagości u Was w domu szczęście i dostatek.

Tupaja pisze...

...jak zwykle-warto zajrzeć do Ciebie :)

Alcydło Kr. pisze...

Rozkołyszą się na wiosnę:)
A Twoja wyspa piękna, wyrasta w mojej wyobraźni z każdym wpisem bogatsza w szczegóły. I już Cię mam w otoczeniu tego, co wybrałaś. I już tak Cię widzę.

Wspaniale piszesz, jak zwykle!
A zdjęcie mi nie daje spokoju, na jakich skrzydłach szybowałaś? Zdradź:)

Margarithes pisze...

Wiesz jak mnie zatrzymać, z przyjemnością :*

Aneta pisze...

:)

"Nie, to nie"

:)

pericardium pisze...

zrobiło mi się chłodniej w nos od twojego spaceru. i obejrzałam treki w poszukiwaniu świeżych sosnowych gałązek! fajnie było :)

ikarystykę też uprawiam, nieświadomie, że tak można ją tak ładnie nazywać

Magda Spokostanka pisze...

MEGI - tak mi ślicznie napisałaś! No właśnie, jak to jest, że pisze się o czymkolwiek, a tam jest wszystko ...

LOYAL PAT - dziękuję i życzę Ci wszystkiego dobrego!

MARYSIU - tak napisałaś ten komentarz, że miałam wrażenie - Marysia jest obok i rozmawiamy sobie!
No jasne, że wypasione ciągniki nie nadają się do zrywki. U nas cudne lamborghini i "johny deery" jeżdżą tylko po równiutkich polach.
Ikarystyka.pl. jest pełna wspaniałych zdjęć. To portal lotniarzy.

ZOFIJANNO - nawet ciągnik - pięknie napisałaś.
Sąsiad kozy przez miasto prowadził? To niezły widok :)

BŁOTNIAKU - zaskoczyłeś mnie, dziękuję Ci! I co teraz mam robić, przecież lepiej się nie budzić, prawda?

JULIO - zwyczajność to moja ulubiona strefa

SĄSIEDZIE - zdążyłeś?! :)

ANIU - u nas to tak samo się robi

OLGO - cieszę się, że byłaś tam ze mną przez chwilę! Tak piszę, jakbym gadała :)

NATALIO - cieszę się! Dziękuję!

RIANNON - Bardzo dziękuję za życzenia! Potrzebne jak niewiemco!
Życzę Wam, żeby Nowe było jak ogień, który nie gaśnie

TUPAJU - dzięki Tupaju!

ALCY - bardzo chciałabym to wszystko zobaczyć Twoimi oczami...
Ikarystyka - tam dokonałam czynu niecnego. Mają obłędne zdjęcia!

MARGARITHES - będę dalej próbować :)

ANETO - łaski nie robią :)

PERICARDIUM - pachną te gałązki, nie?
Ikarystykę naprawdę?! Technicznie naprawdę? Czy w głowie i sercu?, (co też jest naprawdę oczywiście)

GORĄCO WAS POZDRAWIAM!

Piotr pisze...

Nie mieszkał na wsi ten, kto nie co to ZUL ...
Ja też mam tu takich, choć zdarzyło mi się też (raz jeden) zobaczyć jak wracali zimą ze zrywki, z konikiem, który ciągnął sanie.
Zdjęcie wyszło cudne i trafiło na okładkę naszego śpiewnika z kolędami.
A to się musieli Zule potem nadziwić jak siebie zobaczyli ...
Radosnego kolędowania życzę :)

jola pisze...

Magda niech ten świąteczny czas będzie dla Was radosny i rodzinny, uściskaj Weronikę.

Aneta NieTylkoMeble pisze...

nie to nie :) innym razem się zakołyszą, jak nie będzie skupionej uwagi, jak będą same, jak będą chciały :)

i cóż, czytam, zastanawiam się jak zawsze nad głębszym sensem, doszukuję się drugiego dna, choć czasem pewnie go nie ma. Zauważam, że nie zawsze trafiam, że myślisz głębiej, że widzisz to, co mi ledwo znać daje o istnieniu. Widzisz to co mi ucieka.
Chciałabym nadążyć
Bądź zawsze inspiracją, nie pozwól się nigdy dogonić, bądź zawsze sobą.

Wszystkiego dobrego, spokojnych świąt, takich jak lubisz :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Szczęśliwych chwil w ten świąteczny czas, dla Ciebie i bliskich, Magdo, pozdrawiam Cię serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Szczęśliwych chwil w ten świąteczny czas, dla Ciebie i bliskich, Magdo, pozdrawiam Cię serdecznie.

Jola Wawrzynek pisze...

A kak Ty tam wlazł ? Opowieść jak z kryminału , gęstość koziego mleka potrafi być taka ? Czyta człowiek z otwartą gębą o sprawach zwykłych, ludzkich i kozich ... ale zdjęcie ? Matko , chyba tylko z balona robione ? To Twoje włości ? Teraz wiem , o czym piszesz . Cieplutko pozdrawiam fantastyczna osobo - Jola W.

Magda Spokostanka pisze...

PIOTRZE - konie już tak rzadko pracują przy zrywkach ... Ja żałuję, że ich nie spotykam, one pewnie nie żałują, bo to mocno niszcząca praca

JOLINKO - dziękuję Ci pięknie i życzę jeszcze raz - Szczęścia, zdrowia i wszelkiej obfitości w domu i zagrodzie!

ANETO nie tylko - kobieto, aleś mi napisała! Bardzo Ci dziękuję!
Tak, nieraz w zamyśle, nie ma drugiego dna, a i tak samo się tworzy. To żywa materia, niesforna i dzikawa. A Wasz ogląd jest światem, który chłonę ze zdumieniem ...

MARYSIU - bardzo się bałam, niepotrzebnie oczywiście, a teraz wyjechali i pusto ...

JOLU - zwyczajność jest tak niesamowita, że nawet przyprawiać jej nie trzeba ...
Nie, to nie nasz dom. Zdjęcie pożyczone z portalu lotniarzy.

MOC SERDECZNYCH UŚCISKÓW!

Inkwizycja pisze...

Magdo, cóż mogę dodać, mocno spóźniona... Potrafisz ze zwykłego dnia zrobić święto ;)
Cudownego roku, normalnego. I pełnego inspiracji. Niech Wam się wiedzie!

Emma Ernst pisze...

Magda,
życzę Ci, aby wszystko było oczywiste, proste i jasne. Abyś szła przez cały Nowy Rok jak wówczas, gdy jako czternastolatka wędrowałaś po graniach z tatą :*

Magda Spokostanka pisze...

INKWI - zwyczajność, to moja ulubiona pora roku :)
Dziękuję pięknie za życzenia!

EMMO - dziękuję Ci! Bardzo tego potrzebuję, żeby choć trochę Samo Się ...

BUZIAKI!

nocny grajek pisze...

Zaczytałem się. Malujesz słowami świetnie. Potrafisz namalować to, co najbliższe, tak, jakby było daleką tęsknotą.

Chociaż wie dobrze, że to rzadko tak działa, mam nadzieję, że w Tobie żyje wszystko wokół też tak pięknie, jak w Twoich pisaninach.

Magda Spokostanka pisze...

NOCNY GRAJKU - ale mnie zaskoczyłeś! Uchwyciłeś i nazwałeś coś, czego nie byłam w stanie dostrzec, patrząc ze środka.
W moim pisaniu jest prawda, nieprawda i pragnienie żeby nieprawda była prawdą :)