środa, 16 maja 2012

I did it, because nobody told me, that it was impossible



ogier czołowy Saroyan xx


Rok 1978.  Dwie nieśmiałe i mocno zakompleksione nastolatki wyjeżdżają na wymarzone wakacje. Strach przed nieznanym paraliżuje, ale Prawdziwe Pragnienie nie zna odmowy. Pali ogniem, ciągnie za włosy i jak trzeba, kopie w tyłek.
Kwaterę i wyżywienie opłacili rodzice. Na jazdę konną trzeba zapracować. Tak właśnie miało być i jest to częścią ich marzenia.
Po kilku dniach pracy, w stadninie wybucha afera! Do stajni wpada wściekły dyrektor, zawezwany przez masztalerzy. Główny Koniuszy, przy cotygodniowym, porannym obchodzie, zobaczył dwie dziewczyny, rozczesujące ogon konia z oddalonego boksu.
KTO WAM POZWOLIŁ ZBLIŻAĆ SIĘ DO TEGO KONIA ?!!!
NIE WIECIE, ŻE BOGUŚ LEŻY JUŻ DRUGI TYDZIEŃ W SZPITALU, PRZEZ TEGO OGIERA ?!!!
A TEN NOWY SIĘ ZWOLNIŁ PRZEZ NIEGO ?!!!
Nie wiemy, nikt nam nie mówił, nikt nas nie ostrzegał. Nikomu nie przyszło do głowy, że możemy nie wiedzieć. Nikomu nie przyszło do głowy, że mając zlecone czyszczenie 10 koni z tej stajni, będziemy odwiedzać również tego. A ten akurat był bardzo miły. Pozwalał dokładnie wypucować brzuch i kopyta. I czesanie ogona lubił ...
Ogier Saroyan miał oddzielne pastwisko. O tym, że codziennie się tam z nim bawiłyśmy - nikt się już nie dowiedział. Zdjęcia zostały głęboko ukryte.
Gdybyśmy wiedziały jak potrafi być niebezpieczny, pewnie by się to źle skończyło ...

"Zrobiłam to, bo nikt mi nie powiedział, ze to niemożliwe"
Zrobiłam to, bo nikt mnie nie zablokował słowami, ze jestem zbyt głupia, zbyt tchórzliwa, za mało warszawska, za bardzo krakowska, za chuda, za gruba, zbyt piękna, z taaakiej dobrej rodziny, za młoda i  w ogóle to nie dla mnie ...
Słowa mogą otwierać i mogą zamykać.
Przypadkowe słowa, przypadkowego człowieka potrafią odkryć w nas obszary, o których nie mamy pojęcia.
Bardzo trudno jest używać słów.
Zwłaszcza wobec dzieci.


31 komentarzy:

Anonimowy pisze...

skąd Ty to wszystko wiesz?....pozdrawiam marysia

słowa malowane pisze...

Ona taka mondra od urodzenia:)
ściskam z mocą!

grazyna pisze...

Chyba tak, jestes mondra kobieta, bardzo lubie czytac Twoje wymondrzanie sie!!! piekna historia.Pozdrawiam w deszczowy dzien warszawski!

Aradhel pisze...

Słowa mogą wszystko... a nam tak trudno pojąć, że dobierać je z rozwagą trzeba.. Pozdrawiam serdecznie :)

doro pisze...

Zwierzęta czują dobrych ludzi ;)

Los alpaqueros pisze...

Jak zawsze mądre słowa. Z tymi dziećmi to jednak jest problem ,sami nimi byliśmy więc powinniśmy wiedzieć ,pamiętać ,jak niektóre słowa zdania nas wystopowały czasem nawet zmieniły życie (nie koniecznie na dobre)a jednak w stosunku do swoich dzieci powtarzamy te błędy. Najgorsze jest to że wiemy o tym i rozumiemy, dopiero po fakcie gdy wielu z tych słów już nie da się wymazać.
Pozdrawiamy :)

słowa malowane pisze...

Ciotka, a na tym kuniu to kto siedzi?:)

M. pisze...

NIEZNANA MARYSIU - od ludzi. Słucham ich uważnie i patrzę co robią. No i z własnych doświadczeń też.

PAULINO - Jakiś śmiech słyszę? :0:):)

GRAŻYNO - jakby co, to reklamacje do Pauliny!

ARADHEL - w bajkach jest dużo o mocy słów. Co wynika z rzucania słów na wiatr, wypowiadania w "złą godzinę" i używania ich wobec kogoś

DORO - w ogóle dużo czują. Wiedzą wszystko o strachu człowieka.

JANUSZU I ZOSIU - to straszna prawda. I tak się w kółko miele świat ludzi

PAULINO - no przecież ja. Długie włosy mam dopiero od 19 roku życia, do dziś :)

słowa malowane pisze...

Wiem wiem, że Ty:) Całą historię czytałam z bananem na twarzy, tak bardzo mi to wszystko pasuje do układanki! Przecież wiesz, że ten śmiech, to U-śmiech...:)

jolanda pisze...

Mądre słowa, i w poście, i w komentarzach ...
No to ja już nic "mondrego" nie dopowiem.

Ile ludzi żyje, bo miało "łut szczęścia" a ilu tego im zabrakło? Doprawdy irracjonalne.

Pozdrawiam serdecznie z podziękowaniem za wcześniejsze pachnące białe pranie w sadzie
jolanda

OLQA pisze...

mądre słowa- idę je sobie przemyśleć przy maszynie, bo takich "stoperów chyba kilku w życiu spotkałam:)

Zenza pisze...

Też bym nie lubił żeby mi Boguś grzywę rozczesywał, co innego dwa urocze anioły :)
Co do dzieci to wiem, że trzeba im okazywać mnóstwo miłości. Podobno też należy używać tylko pozytywnych bodźców.
Mam już za sobą etap "syna zbuntowanego nastolatka". To była droga przez mękę, ale miłość i rozsądek pozwoliła minimalizować straty w psychice rodziców i dziecka.

pozdrawiam :)

jola pisze...

Oj Magdo, jak zwykle strzelasz w dziesiątkę. Nie powinno być słowa niemożliwe, bo kiedy człowiek o tym nie wie, czuje się wolny, ma w sobie siłę która góry przenosi, miasta zamienia we wsie, lakier do włosów na chustkę na głowie, a nas samych w mocarzy. Nawet nie wiesz ile chciałabym przekazać mojej jeszcze nienarodzonej wnuczce, ale czy będę potrafiła? czy Ona będzie chciała tych słów słuchać? Pozdrawiam Was tak wieczornie w zamyśleniu...

Krzysiek Pogórski pisze...

Opowieść jak z filmu. Ładnie odpowiedziana

Nasza Polana pisze...

wiesz, może teraz trochę zaszokuję, ale Twojego bloga czasem czyta się jak... biblię /!/ za każdym bowiem razem, gdy Cię czytam, odnoszę do kolejnego dnia lub wydarzenia z mego życia i wnoszę jako naukę na teraz, na już, na jutro... Dziękuję Ci za każde słowo, bowiem jest dla mnie spokojem, mądrością, chwilą zatrzymania, kontemplacją.

Margarithes pisze...

Ogier jak się patrzy, na ogierze pięknota, jak ten koń miałaby jej nie pokochać?

bibi pisze...

Dokładnie tak - jak w zakończeniu.
A słowa Margarithes też swoje dopowiadają :)

Sarenzir pisze...

Cudna historia :D Ja się tak bawiłam jako 3 latka z "psem zabójcą" w jego kojcu. Jak mnie znaleźli za którymś razem , to leśniczy przyleciał ze strzelbą żeby mnie stamtąd wyciągnąć , a ja mu powiedziałam papa i wyszłam :).

Kameleon pisze...

Błoga nieświadomość, czy wiara w "mogę wszystko"? Co lepsze???
Jak zwykle piękna historia.

Go i Rado Barłowscy pisze...

... bo może nie ma na świecie rzeczy niemożliwych... ?

... bo może wiedza czasem nie pomaga...?

... bo może nie może wydarzyć się nic, co nie jest nam przeznaczone...?

... bo może...

Uściski

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Czytałam u Janickiego o koniach zabójcach-dusicielach, napierał zadem na ofiarę, przyciskał do ściany, śmiertelnie; może to było za złe traktowanie przez wozaka?
zwierzęta wyczuwają chyba dobre intencje, ale również są pamiętliwe ...tak się zastanawiam, czy to nieświadomość zagrożenia, niebezpieczeństwa, pozwoliła na dobre zakończenie tej historii? różnie mogło być; serdeczności ślę nad Drawę, pa.

M. pisze...

Wreszcie się doczekałam reanimacji staruszka kompa!

PAULINO - wieem :)

JOLANDO - myślę, że jakaś cząstka łutu szczęścia tkwi w braku hamującej etykietki z dzieciństwa.

OLQO - takich szufladkujących stoperów, spotykamy niestety wielu w swoim życiu, ale kluczowi są zawsze i tak rodzice

ZENZO - nie zgłębiłam sztuki miłości, która potrafi otwierać i stawiać granice ...
Też mam nadzieję, że wariacką nastoletniość mojej córki, przeżyłyśmy obie bez okaleczeń na całe życie.
A Boguś, jak wypił, to pewnie i przylał ...

JOLU - strasznie ciężko wyważyć pomiędzy stawianiem niezbędnych granic a "usadzaniem w miejscu".
Jolu, będziesz wspaniałą, mądrą babcią!

KRZYŚKU POGÓRSKI - dziękuję!

NASZAPOLANO - wystarczy pożyć trochę lat, doświadczyć co nieco, zmiksować to z jakimś ładnym fragmentem duszy i już cała wielga mundrość gotowa!:):)

MARGARITHES - oj, z pięknotą byłby kłopot, bo to czas niewydarzonej chłopczycy :)
Saroyan naprawdę nas lubił, bo był strasznie samotny, w swojej samotności "potwora".

BIBI - witaj! Margo jest bardzo łaskawa :)

SARENZIR - to mamy takie same przeżycia!

KAMELEONIE - raczej błoga nieświadomość. W kwestii tego konia. Bo jeżeli chodzi o niebezpieczeństwa związane z końmi w ogóle, to byłyśmy już od kilku lat "uświadomione":)
"Mogę wszystko" to nie, ale chociaż bez etykietki "nie nadajesz się" ...

GO i RADO - w moim przypadku, wiedza potrafi być zabójcza...
No właśnie, jak to jest z tym przeznaczeniem? Według zasad tzw. zdrowego rozsądku, powinnam już zginąć wielokrotnie :)

MARYSIU - tak myślę, że ani psy ani konie, nigdy nie są zabójcami od urodzenia. Jest jakiś tam odsetek wrodzonych dewiacji, ale to się naprawdę bardzo rzadko zdarza. Z normalnego konia, bardzo łatwo zrobić atakującego potwora, zarówno przez okrutne (niepojęte w jego języku i nieadekwatne) traktowanie, jak i "pańciowate" bezrozumne rozpieszczanie. Do tego drugiego, niestety, kiedyś się niebezpiecznie zbliżyłam i wiem jakie mogą być efekty ...
W przypadku Saroyana zadziałała nieświadomość jego "etykietki". Gdybym się go panicznie bała, pewnie by mnie schrupał :0

Margarithes pisze...

Jesteś bardzo skromna :*

Magda pisze...

ZWŁASZCZA wobec dzieci

słowa malowane pisze...

Często wracam do tego posta, smakuje jak dobre wino.

M. pisze...

MARGARITHES - trochę bardzo? :)

MAGDA - tak

PAULINO - stare dobre wino?:)

Anonimowy pisze...

Można powiedzieć parafrazując „nie taki straszny ogier…jak go malują”. Zwierzęta mają do nas taki stosunek jak my do nich. Jako właścicielka (niestety już świętej pamięci) ogiera też nasłuchałam się jakie te ogiery straszne. Bardzo często niestety, to są nieszczęśliwe zwierzaki pozbawione towarzystwa innych koni i źle socjalizowane. Mój cudowny ogier był najwspanialszym kumplem, przyjacielem i najbezpieczniejszym koniem, na którym w życiu jeździłam. Wierny, oddany wszedłby za mną w ogień… Ale ogiery są straszne…
Pozdrawiam Aga B.

megimoher pisze...

Nasza Polana i Ty- :-)))))
moje czarownice. Moje wielkie.
A wiesz, że napisało mi się: Nasza Plana... hm.

M. pisze...

Megi, Małgosiu, Ty wiesz ...
Mistrzyni planowania - Nasza Plana.
Albo "naszą planą" jest spotkać się?!

Maramausch pisze...

otwórz proszę drzwi swego domu
widzisz?
to ja, leżę zwinięta w kłebek
na wycieraczce:)
i wcale się nie wstydzę swej dziwnej postawy
wcale nie wstydzę się ksztatłu
bo wiem, że za chwilę rozprostuję kości i nasycę się tym wszystkim o czym tutaj nam opowiadasz!
Dzięki

Mar

M. pisze...

MAR - wstawaj szybciutko! Wieczory i poranki już zimne. U nas całkiem zwyczajnie, Weronika zrobi Ci herbatę z mięty. Pijesz taką?