poniedziałek, 16 maja 2016

Murka-Mural dała czadu

Na początku kwietnia Murka-Mural dała czadu i urodziła czworaczki.
 Ponieważ to ewenement w świecie kóz, więc wiadomo, telewizja regionalna, reporterzy, Tygodnik Notecki, orkiestra dęta, dzieci sypią kwiaty, te rzeczy*
Sprawa jest jasna, natura wie co robi.  Koza ma tylko dwa strzyki, więc urodziła czwórkę dzieci. A krowa, która ma cztery strzyki, rodzi ile cielaczków? ... szóstkę? Nieee, oczywiście jednego (bardzo rzadko dwa)
Po trzech tygodniach Murka-Mural dała czadu po raz drugi i termometr pokazał 41 stopni i kilka kresek**
Jedna seria antybiotyków+środki przeciwgorączkowe, uzupełnianie wapnia, magnezu, glukoza, następna seria antybiotyków + nauczyłam się robić zastrzyki!!! (wiem, że dla niektórych to bułka z masłem ...), środki na poprawę trawienia, witaminy.
I płyną dni i czasami temperatura spada ciut poniżej 40 i nie wiadomo co dalej.
Jutro kończę podawać trzeci antybiotyk i zwiększę ilość głaskanio-drapanio-masowania, co bez wątpienia spowoduje ewidentne wyzdrowienie. Prawda?













*    oczywiście żartuję
**  niestety nie żartuję

23 komentarze:

J. pisze...

prawda :*:*

Beata Bartoszewicz pisze...

Trzymam kciuki za Murkę i za Ciebie, w kwestii zastrzyków, które wcale nie są bułka z masłem. Czy to wszystko oznacza, że maluchy są karmione z butelki, albo przez mamkę krowią ???
Jak w życiu, dobre wieści ( wydarzenie na skalę światową) i złe się mieszają :(

Pozdrawiam, BB

Inkwizycja pisze...

Och, Magdo... prawda! Murka musi wyzdrowieć.
U mnie zaszalała Halma, która urodziła trojaczki (tylko, więc oczywiście nie było tv ani fanfar), a następnie się ich wyrzekła. Też były zastrzyki, masowanie, mizianie i noszenie na rękach po nocy. Niestety z trójki został nam tylko jeden baranek... ;(
I też się często zastanawiam, po co krowie cztery strzyki...
Ściskam czule ;)

,,Kozi las'' pisze...

Mieliśmy kozę (Paloma - Polska Białą Uszlachetniona) która dwa lata po kolei rodziła pięcioraczki w dobrej wadze i odchowywała wszystkie (bez zastrzyków). Po tych dwóch latach urodziła czworaczki a potem przez kilka lat dwójki. Oczywiści żadnej TV nie było bo u kóz (dużych dobrze zbudowanych i odpowiednio karmionych) to się zdarza :)
Pozdrawiamy.

Rogata Owca pisze...

Trzymam kciuki za Murkę i jej dzieci.
Moje owce, ale już nie u mnie na szczęście, tylko w nowych domach, też tak ostatnio "szaleją". Ta od czworaczków odchowuje wszystkie sprawnie. Oczywiście fanfary były, i prasa, etc...Ściskam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

U nas syn dawał psom zastrzyki w potrzebie, ja tylko kroplówkę do gotowego wenflonu:-) ależ sypnęła koźlaczkami Murka, dla siebie, i dla Ciebie też, żebyś miała zajęcie przy karmieniu, ale to, że tak choruje ... głaszcz, czochraj, masuj, przemawiaj, żeby tylko pomogło; prawda, prawda, prawda! pozdrowienia ślę serdeczne.

andzia pisze...

Gratulacje dla Murki, będzie dobrze, bo musi być przecież. Tyle serca i opieki zwykle daje efekt.
U mnie też szaleństwo, pierwszy raz mam trojaczki od wrednej Amelki, reszta - bliźniaki i jedynaki. 7:3 dla koziołków.
Zastrzyki dobrze jest umieć robić - chociaż pamiętam też swoje emocje przy pierwszych wkłuciach :)
Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam :)

Grażyna Ciechanowska pisze...

Choroba zwierzaka to ciężkie chwile dla opiekuna. Męczyłam się ze stawem skokowym konia, razem się męczyliśmy i to jeszcze nie koniec, ale też było tak, że musiałam się nauczyć robić zastrzyki. A może ona by jakieś ziółka chciała jeść. Ja mam na pastwisku oregano i macierzankę i konie czasem podjadają i daję im do ogryzania wierzbowe gałązki bo w korze jest kwas salicylowy czyli aspiryna. Współczuję i mam nadzieję, że wyzdrowieje.

Magda Spokostanka pisze...

J. - Dziękuję! O to mi chodziło

BEATO - Dzięki za trzymanie kciuków! Kozlątka są tylko dokarmiane, a ponieważ już pięknie przeżuwają, więc pasą się cały dzień + płatki owsiane z suszem z lucerny.

INKWI - Musi, nie ma wyjścia!:)
Oj ... smutno ... Może to były wcześniaki i ich szanse przeżycia były niewielkie?

KOZI LESIE - Czworaczki u kozy są ogromną rzadkością, a pięcioraczki to już prawie cud! A jeszcze rok po roku!
Zastrzyki dla Murki nie są związane ani z jej ciążą mnogą ani nie mają jej pomóc w odchowaniu dzieci. Mają wyleczyć infekcję, która spowodowała tak wysoką temperaturę. U mnie też nie było telewizji, to żart:) W teście są gwiazdki, a pod tekstem przypisy do nich:)


OWIECZKO - Dziękuję za Twoje kciuki! Wspaniale, że "szalejąca" owcza mama sobie tak dobrze radzi! Ja jestem zdumiona, że Murka nie straciła mleka przy tak fatalnym samopoczuciu.
Ale były naprawdę te fanfary? Ja jestem straszny dzikus, nie stawiłabym czoła takiemu wyzwaniu ...

MARYSIU - Dziękuję Ci! Ona nigdy wcześniej nie przychodziła do mnie i nie przytulała się. W ogóle nie lubiła być dotykana. Dobrze, że sama mi wskazała jakiego wsparcia potrzebuje ode mnie

ANDZIU - Prawdopodobnie nie nauczyłabym się z własnej woli. Wet mnie poprosił o przytrzymanie strzykawki, po czym nagle chwycił mnie za rękę (spoko, przy mężu :)) i wykonał nią zastrzyk!I to był przełom.
Mam nadzieję, że wredna Amelka nie jest wredną mamą:)
Noo, koziołkowy rok ... U mnie też :(


BARDZO DZIĘKUJĘ ZA SłOWA OTUCHY I GORĄCO WAS POZDRAWIAM!

Sarenzir pisze...

kicuki za zdrowie Murki

Magda Spokostanka pisze...

GRAŻYNO - oj konie też mnie nieraz udręczyły swoimi chorobami. Najbardziej "dychawica" mojej pierwszej kobyłki ...
Liczę na jej instynkt i mam nadzieję, że szuka na pastwisku potrzebnych dla siebie roślin. Ostatnio przyuważyłam, ze zjada sporo tasznika (wątroba? drogi moczowe?)
Gałązki wierzbowe poszły na pierwszy rzut:)
Życzę zdrowia dla Twojego wierzchowca!

SARENZIR - Dziękuję Ci podniebna istoto!

SERDECZNE POZDROWIENIA!

Olga Jawor pisze...

Myslę, że Murka dzięki tak czułej i troskiliwej opiece wkrótce wydobrzeje. Na pewno tak będzie!***(Ach, Madziu, czy wiesz, że wiekszosc kóz nie ma zadnej opieki lekarskiej? Że ludzie nie uważaja za stosowne, by pomóc cierpiacym zwierzetom? Na wsi pokutują rózne "ciemne" przekonania". Zwierze ma sobie radzic samo a w ogóle, to szkoda pieniędzy. Tacy jak my to sie według nich niepotrzebnie cackają. Ileż ja sie tu nasłuchałam!).

halszka pisze...

Mocno trzymam kciuki za Murkę.Czworaczki niech się zdrowo chowają.Pozdrawiam serdecznie.

Rogata Owca pisze...

Magdo, fanfary były, artykuły, chyba tez lokalna telewizja. Ludzie maja zwierzęta, dbaja o nie, ciesza się z przychówku, mają pasje. O tym trzeba pisać.

Magda Spokostanka pisze...

OLEŃKO - widać w niej wolę życia i na tym się opieram. Bez tej iskierki, żaden wet nie pomoże.
Obserwuję wśród moich sąsiadów całą mozaikę zachowań wobec ich zwierząt (w tym również super troskę), a i moje własne też się zweryfikowały. Trudne to.

HALSZKO - bardzo dziękuję!

OWIECZKO - masz rację

POZDRAWIAM WAS PIĘKNIE!

Alcydło Kr. pisze...

Trzymajcie się dzielnie!
Bardzo mocno ściskam!

Julia K pisze...

No pewnie, że wyzdrowieje, przecież ma czuła i troskliwą opiekę.
No i czwórkę dzieci do odchowania :)

campanule pisze...

musi się udać, buziaki prosto w kozi pyszczek

ekolandia pisze...

To by była z jej strony niewyobrażalna niewdzięczność, gdyby nie wyzdrowiała. No ale jednak co też kozy mogą wiedzieć o wdzięczności.

Zupełnie nie rozumiem czemu tivi, np taki program 'Uwaga' wysyła ekipę tam, gdzie się zwierzęta dręczy i męczy, ja bym wolała oglądać zakończony sukcesem połóg tercetu kóz (a nawet tiiija ;)

Koziemu Lasowi chciałam doradzić żeby obstawiła w lotto 55422 - tak ujmująca numerologia musi dawać jakieś cywilizacyjne korzyści ;)

Magda Spokostanka pisze...

ALCY - Staramy się! Dziękuję!

JULIO - ona na widok tych małych piranii chce uciekać gdzie pieprz rośnie!:)

CAMPANULE - Dziękuję! Przekażę buziaki:)

EKOLANDIO - No tak ... domagają się, otrzymują, biorą, są zadowolone. Cieszą się na widok karmicielki, okazują jej sympatię. To chyba komplet. Ale tak naprawdę, co też my o nich wiemy?:)
To fakt, nie ma równowagi pomiędzy pokazywaniem rzeczy radosnych i przerażających.
Genialny komentarz dla KL!:)

DZIĘKUJĘ I ŚCISKAM MOCNO!

Zenza pisze...

Trzymam kciuki za kózkę. Mając taką opiekunkę na pewno jest już lepiej.
Meeee :)

Magda Spokostanka pisze...

ZENZO - opiekunka chyba przereklamowana ... jest bez zmian ...
Dzięki za kciuki!

agatek pisze...

O rany! I jak się czują teraz? Fajnie się czyta, ale jak tak nagle stanąć przed takim wyzwaniem, to już gorzej. Pozdrawiam :)