czwartek, 21 listopada 2013

niemoc podjarana


 ich oczy są wszędzie :)


Próbuję podjarać swoją niemoc.
Czasem sobie trąbnę w didge i bym już prawie uległa tem niezwykłem wibracyom, ale się zakrztuszę i koniec.
Czasem sobie z lubością bąbnę w bęben i już już wypełzam z niemocy, ale nagle myśl - jak ja wydoję po takim męczącym bębnieniu i koniec.
Najbardziej to chyba lubię czytać co piszą ci, bez niemocy. Najbardziej to lubię.
Bywają jednak dni, że nie obejdzie się bez mowy motywacyjnej i wtedy ćwiczę starannie z łyżką.





A i tak te cholerne kozy codziennie wchodzą na sąsiadowe i nic nie pomaga, że listopad. I serce mi ulatuje z nie domkniętej  klatki, gdy dzwoni telefon, bo myślę, że znów awantura, no i oczywiście ona pyta:
 - są u was wszystkie kozy?!
Rzucam się do okien bez żadnej nadziei, że są, a one SĄ!
 - SĄ!!! -  wrzeszczę do słuchawki
 - ale wszystkie trzy?
Matko jedyna, ona myśli, że mamy tylko trzy, no przecież nie przyznam się, że dziesięć ...
 - z tego kąta, jak patrzę, to widzę trzy - odpowiadam, nie plamiąc się kłamstwem.
 - i w kuchni i na krajzedze i na pompie? - bada szczegółowo
Milczę i oddycham głośno
 - bo u nas jest tylko jedna faza - wyjaśnia




zdjęcie z netu

27 komentarzy:

Julia K pisze...

Ja to myślę, że Ty zwyczajnie zmęczona jesteś. Albo Ci jednej fazy brakuje :)
Minie....naprawi się.

J. pisze...

pomedytowałam dziś nieco i odkryłam, co następuje-
niemoc naturalną jest, przecież organizm wszystkie siły pakuje w to, żeby PRZETRWAĆ listopad ;)) No to skoro te siły są gdzie indziej, to na blogu być ich nie może ;)

no nie ?? :P

PS. ale wiesz, Ty to masz moc, nawet jak masz niemoc ... ;)

Anonimowy pisze...

O rany, uśmiałam się aż mi łzy popłynęły... Ale tobie do śmiechu pewno nie było...
A ta koza w kuchni to dalej jest? :) I na pompie?
Ella-5

Klarka Mrozek pisze...

jak to dobrze mieć fazę, a nawet trzy!

Alcydło Kr. pisze...

Drzewo się budzi rano, otwiera każde ze swoich czterech oczu. Co widzi drzewo? Drzewo widzi więcej:)

Zobaczyłam Cię na tym obrazku muzykującą (nie dosłyszałam za bardzo, ale nie szkodzi, minimalizm jest w sztuce tym, co lubię;) i masz moje owacje na stojąco!

Moc nas chyba nie opuszcza, tylko się czasem kamufluje, jędza;)

Ściskam ciepło!

Margarithes pisze...

Matko i córko, aż zaczęłam głośno oddychać z tego podjarania, jedna faza? Ona chce Ci kozy przyjarać, czy jak? Ta ona daje w kość, że ech?

Magdo?

Dani pisze...

:) Humor mi te kozy_fazy poprawiły.

Koza pisze...

Madziu "rozwaliłaś" mnie drugą częścią wpisu. W sumie fazy a kozy to prawie nie ma różnicy. Ale, ale czy Ci Wasi sąsiedzi Was tak mocno stresują ? Przecież wiadomo że koza niesforna bestyja jest i trzy, a dziesięć wielkiej różnicy nie robi i tak obeżrą wszystko.
Niemoc to i ja mam, zawinęłam się w kokon i trwam powtarzając jak mantrę, damy radę, damy radę, byle do wiosny, albo chociaż do zimy ...
Ściskam mocno

Megi Moher pisze...

"a one SĄ!"
te fazy;-DDDDD
zaraz umarnę:-)))
A swoją drogą, ja tam idę do weta. Bo mam to samo, tzw. męczliwość- po mojemu anemia albo tarczyca. Tylko tak się wybieram i wybieram.

Mama Maminka pisze...

listopad podły jest...od zawsze,obezwładnia cały kadłubek, od czubka aż po paznokcie....a sąsiedzi w sumie spoko, bo podjarali koncertowo ;))

Inkwizycja pisze...

Aha, i były te kozy na krajzedze? i na pompie były?! Bo że w kuchni, to pewne.
Oj, jaka fajna historia ;))
Podjarałaś się, Magdo, choć trochę?
Bo ja okrutnie ;-)))

Zofijanna pisze...

Jesteś zwycięzcą- jednak musisz to sobie powtarzać.

Anka Wrocławianka pisze...

:))) Cudna historia trzech faz.
Na kim to czapka gore? :)

grazyna pisze...

przeciez pytala o kozy.. aaa!!!skoro zawsze pyta o kozy to fazy i kozy Ci sie poplataly, w koncu oba wyrazy maja 4 literki i na dodatek dwie ostatnie sa identyczne. A ja sie zdrowo usmialam mimo smutku listopadowego. A ten listopad to wcale nie jest taki zly!

Emma Ernst pisze...


Qu'est-ce que krajzega??

Twoja sąsiadka albo ma wadę wymowy, albo braki w uzębieniu.

Albo jedno i drugie ;-))

Wewe pisze...

So'ham so'ham so'ham so'ham so'ham so'ham...
ale, że bębny nic nie?
zawsze chciałam sobie zadąć w didge :))

Asia i Wojtek pisze...

Też mam ostatnio "fazę" i nic mi się nie chce. Ale muszem...I teraz już wiem, czemu nie mam jednak kóz...
Uściski
Asia

Anonimowy pisze...

:-)))
Juz mi (troche) lepiej. dziekuje

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Jak zdarzy mi się podobna pomyłka, to mąż mówi do mnie: - Maryś, zmień zioło!;
bo człowiek, co nie usłyszy, to sobie dopowie, nie dziwię się, masz fazę na kozy w szkodzie sąsiedzkiej; Magdo, zmień zioło! serdeczności ślę.

Magda Spokostanka pisze...

JULIO - Zmęczona bardzo myśleniem, co robić, co robić. Bo niestety samo się nie naprawi - trza działać!

J. - no tak, tylko to wielka niemoc myślowa i decyzyjna. Mam wrażenie, że możemy wybierać tylko między większym i mniejszym złem ...

ELLA-5 - ta sytuacja bardzo mnie śmieszy mimo, że ogólnie do śmiechu nie jest ... Kozy w kuchni, często.

KLARKO - uwielbiam mieć fazę! Trzy, to bym się chyba bała.

ALCY - niestety drzewo się zafiksowało i widzi nawet to, czego nie ma ...
Dobrze, że nic nie było słychać, bo ja zupełnie nie umiem grać!

MARGARITHES - kozy są zawsze podjarane :) No daje w kość, bo racja stoi, czy też leży, po ich stronie

DANI - super!

KOZO - stresują okrutnie, bo trudno im odmówić racji. Aczkolwiek ich rozważania na ten temat rozhulały im niezły wiatr w głowach.
Jesień mi nic złego nie robi, tylko martwienie się.

MEGI - :):):) Ja tam, poza "tostą" chyba nic nie mam. A jak mam, to nie chcę wiedzieć, taka żem durna, o!

MAMO MAMINKA - listopad mnie nie krzywdzi ani ciut. W ogóle nie mam żadnych problemów z jesienią. Niestety wiosna mnie rozbija w drobny mak i upały letnie. Wtedy jest mi naprawdę bardzo ciężko.
Sąsiedzi, oj tak, podjarali, trzeba jak najszybciej rozstrzygnąć te problemy, bo zdrowie najważniejsze!

INKWI - no i jak Cię tu teraz zapytać, czy chciałabyś kózeczki ode mnie na wiosnę??!! :)
Będą prawdopodobnie jechały do Oleśnicy, to już nie tak daleko od Was, prawda?
Tak, tak, w kuchni nieraz bywają.

ZOFIJANNO - marzę o tym, żeby nigdy nie musieć być wojownikiem.
Ani zwycięzcą ani przegranym.
Wiem, naiwna jestem ...

ANKO - w sensie administracyjno-prawnym, to masz rację, pisząc na kim czapka gore.
Ale ta historia z tel. i tak mnie śmieszy :)

GRAŻYNO - nie, listopad nie jest zły, zwyczajny jest. Te problemy dotyczą niestety różnych pór roku.

EMMO - sąsiadka ma wszystko w porządku. Krajzega, to cyrkularka przecie :)

WEWE - muszę z tym bębnem bardziej. On kiedyś nam naprawił piec c.o., jak mieliśmy fazę na bębnienie:) On jest ok, tylko ja coś nie tego.

ASIU - kozy to naprawdę trudny temat, ale jakoś sobie inni koziarze radzą, więc my też musimy

ANONIMOWY - cieszę się!

MARYSIU - kapitalne powiedzonko!
Boję się bardzo, że "zmień zioło" może oznaczać - zmień dom, albo sprzedaj kozy ...

POZDRAWIAM WAS PIKNIE!



choler.blog.pl pisze...

Trochę zmyliła mnie ilość kóz i sprawa z brakiem faz, ale Szymon mnie jednak przekonał, że jestem przegrany. Musze poddać się coachingowi :).

Olga Jawor pisze...

Jakże często w niemocy jestem mocy! A podjarania mi wówczas śmiechem trza bardzo. A najlepiej to takiego chichotu jak w nastoletnich czasach.Aż do płaczu serdecznego. Aż do ulgi i zwycięstwa wiary i mocy odzyskanej!
Od wczoraj usmiecham się, czytajac Twój post o kozach i fazach Madziu!Jakby mnie ktoś łaskotał!:-))

Jedliska pisze...

Dostałem nagrodę. Liebster blog award. Nagroda wiąże się z pewnymi zobowiązaniami - trzeba odpowiedzieć na 11 pytań i wskazać 11 blogów, które chciałoby się do tej nagrody nominować. Mają to być blogi, które zasługują na polecenie i które warto odwiedzać. Wybrałem Twój blog i zapraszam do zabawy.

Moje pytania:
1. Twoje ulubione zajęcie w jesienne wieczory?
2. Najpiękniejszy prezent otrzymany w dzieciństwie?
3. Czy wciąż masz przyjaciół z dzieciństwa?
4. Twoja wymarzona podróż, którą chciałbyś odbyć?
5. Preferujesz czytanie książek, czy oglądanie filmów?
6. Najweselsze przeżycie/psikus z lat szkolnych?
7. Wystrój domu - nowoczesność, czy starocie?
8. Wypielęgnowane rabatki i grządki, czy "dzicz" naturalnego ogrodu?
9. Czy jesteś człowiekiem rodzinnym?
10. Ulubiona praca domowa lub jakakolwiek inna która sprawia tobie przyjemność?
11. Co wolisz: ciszę czy dźwięki - a jeżeli tak to jakie?

Pozdrawiam, Tomek z blogu jedliska.blogspot.com

Magda Spokostanka pisze...

CHOLER - no to nie zwlekaj, coach czeka!

OLGO - ratuję się śmiechem, a może trzeba się wypłakać, tak do dna, jak mówisz?

JEDLISKO - Tomku, cieszę się bardzo i pięknie Ci dziękuję! Jestem strrrasznie oporną materią w kwestii odpowiadania i dalszych nominacji, ale może coś się uda przełamać :)

POZDRAWIAM WAS!

Aneta pisze...

:DDDD

Próg jak złoto! Można ten wpis czytać tak; jedna Pani siedzi na progu pomiędzy tym, co jest, a tym co by mogło być, a krytyk wewnętrzny ma używanie. Są w opowieści jeszcze kozy, które nie poważają progów i granic, ani nerwów sąsiada, tylko robią co chcą ;) Mądre kozy :)

Sarenzir pisze...

Rozłożyłaś mnie tym wpisem na łopatki :))))) Nie ma to jak dystans do własnej niemocy .. i od razu lepiej :)

J O L pisze...

a ja może kiedyś tak pownioskuję.... www.youtube.com/watch?v=9WgZpAsgAXg

;)