poniedziałek, 2 lipca 2012

Podlewanie kamieni













Gdyby bus szkolny przyjeżdżał pod dom, to nie byłoby przemoczonych butów, schlastanych błotem, białych rajstopek i w ogóle różnych rzeczy by nie było.
Na pewno, nie byłoby też, stosów kamieni, zalegających w kuchni.
Jak przekładają się kilometry na kilogramy - nie wiem.
Narzuciłyśmy sobie, tzn. Weronika narzuca mi, większą dyscyplinę zbieraczą.
Mamo, on wcale nie prosi, żeby go zabrać! A ten, zwyczajny taki, łiii.
No maaamo, takich mamy już piętnaście!
Wiem, wiem. I te pudła na strychu ...
Kompletnie nie znam się na kamieniach, (krzemienie rozpoznaję! i wapienie z Jury!) więc podzieliłam je na Klan Trochę Niebieskawych i Klan Brunatno-Rudych .

 Na niektórych są znaki.



 albo amarantowa kropka, na środku (kiepsko ją widać)



Mam też dwa dziwadła, które wiele lat temu, dostałam od ważnej dla mnie kobiety. Nie przypuszczam żeby ze mnie złośliwie zakpiła. Może to miał być żart?
Powiedziała, że one będą rosnąć.
Nie pamiętam, czy przykazała je podlewać.




Przerażały mnie.
Zamknęłam je w szklanej szkatułce i schowałam do szafy.

Zamknęłam je w szklanej szkatułce i schowałam do szafy.
Niedawno zostały odkryte i uwiecznione na zdjęciach.
Nie urosły.
Jestem już duża i nie boję się ich.

Może to jakieś twory morza? Kawałki rafy? A może powstały w ogniu?
Jeżeli wiecie, (być może to oczywiste ...) pośmiejcie się ze mnie serdecznie i napiszcie!

28 komentarzy:

Go i Rado Barłowscy pisze...

A właśnie dziś Go stwierdziła, że kolekcja kamieni,zalegająca na kuchennych półkach zaczyna jej coraz bardziej przeszkadzać w codziennym ich używaniu. (Znaczy półek, nie kamieni! :D) Nawet poprosiła o wykazanie się pomysłowością i znalezienie Nowego Miejsca na rozrastający się zbiór Taty i Syna.

Profanka.

Wasze kamienie - cudności! A te darowane może nie rosną a kwitną? Czyli zmieniają barwy, rozrastają się im lub znikają czarności, plamki, znamiona itp.?

Takich "żyjących" kamieni jest chyba dużo, np. agaty czy turkusy...

Cium serdeczne

Rosa canina pisze...

Piękna kolekcja :) kamieniom, zwłaszcza takim zwykłym-niezwykłym źle jeśli są same, musi być ich więcej ;)
Na szczęście i nieszczęście mam podręcznego kamieniologa, z którym zawsze ciekawie iść na spacer bo w terenie opowiada mi dawne historie jak to rosły nasze górki. Kiedyś uświadomił mi, że w posadzce Galerii Krakowskiej siedzą moje ulubione kamienie- granaty ;)

Sydonia pisze...

jeeejku, i ja mam kartony na strychu, beczki w ogrodzie i jeden słój w kuchni (wybłagany) wypełnione po brzegi takimi pięknymi znaleziskami jak Twoje. Obdarowuję nimi napotkane na swojej drodze osoby, każąc losowo wybierać z wora i wróżąc z ich kształtu :D oj, piękne i pełne siły to wróżby :)
a te śliczne dziwadła może potrzebują uwagi by rosnąć, może słońca? a może duuużo czasu? hmmm...
Pozdrawiam tym serdeczniej :D

Inkwizycja pisze...

Magdo! Kamienie cudne! U nas też zalegają, a nawet jeszcze więcej ;-) Ale do rzeczy:
Pokazałam je Padre, bo on się zna. Zrobił mi długi wywód, z którego wynika, ni mniej, ni więcej, tylko: tak, trzeba podlewać! Ale nie deszczówką, tylko tą wodą, która płynie w miejscu ich powstawania... bo w naturalnym środowisku, zasilane wodą pod odpowiednią temperaturą (np. 200 stopni) i ciśnieniem, z rozpuszczonymi w niej pewnymi związkami chemicznymi, te kamienie ROSNĄ ;-)
Podejrzewa Padre, że to pseudo-turkus (lub barwiony chalcedon) i siarka (choć pewien nie jest). A pozostałe to w 90% krzemienie, ale z różnymi dodatkami... ten ciemny z dodatkiem węgla.
A więc zamknięte w szklanej szkatułce nie mogły urosnąć, nikt z Ciebie nie zakpił...
Ściskam

Baba ze wsi pisze...

Ależ urosły! W sensie zbioru :)
No bo przecież od czasu ofiarowania, znacznie Ci kamieni przybyło, prawda? :)

AnkaSkakanka pisze...

Nigdy nie słyszałam o rosnących kamieniach ale te zebrane przez cudowne dziecko, są piękne. Te dwa darowane również. Jutro o tym poczytam. Pozdrawiam

OLQA pisze...

My mamy Jurę blisko i stąd w ścianie przedpokoju Mamusi amonity -mój zbiór nie jest pokaźny ale mam do niego sentyment-miałam plan,żeby coś z tych kamieni zbudować ( dziadek np. zbudował dom):)

Margarithes pisze...

To zielone to może być chryzopraz - w Polsce można znaleźć, a to szare obłupane wygląda jak obsydian albo tektyt, widzę chalcedony, krzemienie, mają to do siebie, że polane wodą nabierają szlachetnych kolorów... o to ostatnie geoda cytrynu? ale mogę się mylić :*

Margarithes pisze...

albo creedyt, albo kalcyt :*

bo mi wlazło w głowę i teraz będę poszukiwać odpowiedzi :)

baa pisze...

zielony to Kura ;)(chyba Wam dobrze kury rosną?)
a żółto-pomarańczowy to Ogień :)

Los alpaqueros pisze...

Kamienie jednak mają coś w sobie. Znamy wielu ludzi (nie wyłączając nas:) z takim zbierackim bzikiem :)
Pozdrawiamy kamieniowe zbieraczki :)

jola pisze...

No widzę, że mozecie podać sobie rękę z Tomkiem, on też tez ciągle wlecze do chałupy jakieś kamienie i zalegają na jego biurku. Twoje kamienie piękne, myśle, że one rosną bardzo, bardzo powolutku, wrastają w Wasze życie, a podlewać ich nie musisz, one czerpią siły z dobrej energii Waszego domu. Może kiedyś Weronika zobaczy je bardziej wyrośnięte :) ta kobieta wiedziała co robi.

lafle pisze...

wizyta u Ciebie działa kojąco. niestety osobiście nie rozpoznaję nawet krzemieni:D

Sarenzir pisze...

Piękna kolekcja! Mnie, która się też za szczególnie na kamieniach nie zna, podział na kolory bardzo odpowiada :D

M. pisze...

GO i RADO - skoro Królowej Kuchni, kamienie przeszkadzają (w kuchni), to męska część rodu, rzeczywiście coś będzie musiała przedsięwziąć :) U nas, kamienie wysypała na parapety, ta, która kucharzy. No.
Pamiętam zdjęcie okruszka słońca, na Waszym blogu - piękny!

ROSA CANINA - podręczny kamieniolog :) Bardzo rzadko bywam w Galerii, ale następnym razem na pewno będę się przyglądać, po czym depczę!
Mieszkacie w górach?

SYDONIO - chętnie bym stanęła na Twojej drodze!
Uwaga - myślę, że o to między innymi chodziło ofiarodawczyni ...

INKWIZYCJO - podziękuj Padre !
No tak, kamienie np. pochodzenia wulkanicznego, mają wymagania, dosyć trudne do spełnienia :):)

BABO ZE WSI - o tak, zbiór urósł!:)

ANKOSKAKANKO - cudowne dziecko, ostatnio bardziej mnie powstrzymuje, niż zbiera ... :)

OLQO - jak to w ścianie, jak to?!

MARGARITHES - o rany, wlazło w głowę i męczy, jak piosenka :) Ale trafiło na pasjonatkę, więc męki nie straszne :) Pewnie trzeba by obejrzeć "na żywo", dotknąć.

BAA - jak to Kura?!

LOS ALPAQUEROS - mają "coś" i przyciągają!

JOLU - może tak właśnie, jak mówisz? Może dopiero nowa, młoda opiekunka, doświadczy ich rośnięcia?

LAFLE - to już masz szansę rozpoznawać krzemienie, bo większość kamieni na zdjęciach, nimi jest :)

SARENZIR - podział na kolory, to podstawa kobiecego porządku świata!


Tak sobie teraz myślę, że ofiarowanie mi tych dziwnych kamieni, było symbolicznym testem.
Na uważność, opiekuńczość, odpowiedzialność, cierpliwość i wiarę. Może coś jeszcze. Może odwagę?

Przyszedł czas na przypomnienie sobie o tym.
Czy jestem już na tyle duża, żeby one urosły?

SERDECZNIE WAS WSZYSTKICH POZDRAWIAM!

grazyna pisze...

Moja wnuczka amerykanska byla ponad miesiac w Polsce, wczoraj wyruszyla z powrotem do Houston, wiec Pao caly czas byla bardzo chetna do zbierania kamykow przeroznej masci, potem jej ciezkawe zbiory nosilam ja w plecaku...wydawalo sie ,ze cale hobby konczy sie z chwila umieszczenia ciezarow na moich plecach, czasem mialam ochote sie pozbyc tych znalezisk, ale nie odwazylam sie tego zrobic, tym bardziej ze bagaz samolotowy jest bardzo ograniczony wagowo. Rzucalam pakuneczki do garderoby na wszelki wypadek. No wiec w noc przed wylotem moja Pao przypomniala sobie o skarbach, spocilam sie ze strachu,ze gdzies sie kamienie zagubily, ale najcenniejsze okazy o ktorych bardzo dobrze wiedziala wyszukalysmy ku rozpaczy jej mamy a mojej corki. Jest to wiec przypadlosc wielce rozpowszechniona a ta Twoja kolekcja wyglada bardzo "elegancko" Pozdrawiam bardzo cieplo

Rosa canina pisze...

Nie mieszkamy w górach, choć dla tych z nizin beskid niski to już góry ;) Można u nas chodzić i chodzić w spokoju nie męcząc się szczytami, ani tłokiem na szlaku ;)

M. pisze...

GRAŻYNO - jesteś kochana, że nie pozbyłaś się wnuczkowych kamieni! Kilka, na pewno się zmieściło w bagażu, a ona poczuła się uszanowana.

ROSA CANINA - Ooooo! Niewiele go znam, ale Konieczną, Radocynę, Gładyszów, wydeptałam końskimi kopytami i pewnie kawałeczek serca zostawiłam ...

POZDRAWIAM PIĘKNIE!

Sąsiad pisze...

Ach ci Ważni Ludzie... cały czas coś mówią, a my i tak słyszymy swoje.
Ciekawe, co zapamiętają nasi słuchacze.
Bardzo miły post. Znów się łezka w oku kręci. Dzięks :)

M. pisze...

SĄSIEDZIE - prosiłam żeby się pośmiać, no to mam :)
Łezka :):)

Sąsiad pisze...

...ech... dzięks :)

Jolanta Błasiak-Wielgus "olfa" pisze...

Spytałam mojego dobrego kolegę, geologa o dwa ostatnie kamienie i oto co napisał:
"pierwszy niebieskawy wyglada na turkus,
drugi kojarzy mi się z realgarem niestety troche niewyraźne zdjęcie no i barwa nie do końca...
równie dobrze może to być krokoit albo ckolwiek syntetycznego...
Za ostatnią wersją przemawia fakt, że ów kamień wydaje się być wyhodowany na żużlu
ale to złudne..."
Gdyby mógł dotknąć, miałby pewność, bo zna się na rzeczy jak nikt :)))
Pozdrawiam

M. pisze...

JOLANTO - dziękuję! Chyba nareszcie wiem! Prawdopodobnie obydwa są wyhodowane. Nie wiedziałam, że można hodować ...
W takim razie miałam być kimś w rodzaju opiekuna wytworów człowieka.
Ten czerwony jest nienaturalnie lekki i spod połyskliwych czerwonych narośli, wyziera mu szaro czarny ... żużel? Ten zielonkawy ma "normalną" wagę i jest lekko omszały.
Pozdrawiam!

doro pisze...

Każdy kamień ma w sobie malutki pakiecik historii Świata!
Uściski!

M. pisze...

DORO - szkoda, że nie można poznać pamięci kamienia ... A może lepiej:)
W naszej okolicy jest kilka bardzo dziwnych dużych kamieni, które nazwaliśmy Świadkami. Najciekawszy jest Świadek z nad jeziora Krzywego.
Uściski!

megimoher pisze...

malutka, amarantowa kropka... jak granat? jak rubin?
Jesteś już duża i się nie boisz... o tak.
Ten kamień nie prosi, żeby go zabrać- słodkie i prawdziwe.
A ten na pierwszym zdjęciu, okrągły jak ziemniaczek, inny od rodziny- na pewno został wyhodowany i był czule podlewany!

campanule pisze...

Kiedyś ktoś mi tłumaczył, że ten szafirowy, to główka diabła, ogólnie nie jest szkodliwy, ale jeśli ktoś mocno ściśnie go w ręce i będzie życzył czegoś złego innej osobie, to może się spełnić, a czy to prawda, to nie wiem, bo nie sprawdzałam!!

M. pisze...

CAMPANULE - oj, to niech grzecznie siedzą w doniczce, nie będę ich ruszać, żeby nie narozrabiać :)