środa, 16 października 2013

Obniżenie


Jesienią wszystko się obniża. Niebo jest cięższe i myśli (wcale nie od mądrości) Słońce wędruje dolnym reglem i krzywo świeci pilotom w oczy. Przy ziemi wszystko gęstnieje, jak stare królicze futro. Kolory i  zapachy rozmoczone we mgle, niedociamkane jabłka w sadzie, pestki ze śliwek i coraz więcej piórek z drzew. Orzechy rozbiegają się na wszystkie strony, ale czasami któraś mysz nie utrzyma w zębach i wypuści. Weronika codziennie pędzi z koszykiem żeby zdążyć.
W lesie przed świtem jest bardzo głośno. Bukwie spadają z hukiem, ostatnie jabłka mokro plaskają o ścieżkę i szyszki lądują z wizgiem na upatrzone cele. Wszystko ciapie i szura, a najbardziej ja.
Gdyby nawet całe stado sarenek przedzierało się przez zarośla, to nie usłyszę. Gdyby chciały mnie tak otoczyć ze wszystkich stron, żeby obwąchać moje ręce, to nie usłyszę i dopiero poczuję ich zimne nosy. No ale nie chcą.








36 komentarzy:

J. pisze...

na ale zdjęcia bardzo ..:))

nierozciapane ;)

Olga Jawor pisze...

Piekniście na tym świecie i tyle! I w opisie i na zdjęciach Twoich! Złociście, zamaszyście, cieniscie, miękkoliście, wodniście i błotniście! Ach, mgliscie jeszcze, lecz zaczyna się promieniście!:-))
U mnie trwa wyscig z kozami i kurami o gruszki, których sporo codzień jeszcze z drzew zlatuje. Trzeba zbierać co sie jeszcze da i chrupać oraz przetwarzać na zimowe niedobory i łakome nastroje wieczorne!
Serdeczne mysli zasyłam o poranku i szur, szur , plask, plaskdo lasu lecę!:-))

Julia K pisze...

Śliczna ta Twoja jesień i miło szura :)
Niech się obniża, nie można ciągle tak wysoko, kiedyś trzeba odpocząć :)
Taką jak teraz jesień lubię bardzo, tę szarą, pustą, nagą, co już nie szura....niekoniecznie.

Stachu Swoboda pisze...

Też obrastam, jakoś, nogi chowam w wełniane stopy. Ale w głowie spokój...

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Też mi głowa cięższa, pewnie od tych frontów przechodzących, ale dobrze mi w tym rozmgleniu; syn jechał ostatnio nad San, i spotkał taki biegnący orzech:
Mamo, to upuściło orzech i zaatakowało mi koło ... takie bojowe bywają chomiki, mówię mu ... A przeżył? ... No pewnie! ...
Ufff!
Mam ręce zapaćkane sokiem winogronowym, obrywam tysiące kuleczek, które lądują w beczce, a ile czasu mam na myślenie; pozdrowienia serdeczne ślę nad wody jeziora.

Alcydło Kr. pisze...

Kolory, zapachy i myśli - wszystko się namacza, rozmiękczają się kontury. Akwarelowe plamy na papierze czerpanym z pochylonego nieba.
Lubię to rozciapkanie, chętnie bym się w tej intensywności kolorów nasyconych wytarzała cała:)

Czasem dobrze się tak rozpuścić bezgłośnie w miękkiej melancholii.
Toczę się tam do Ciebie M. gęstą pierzastą kulą ciepłych myśli!

Alcydło Kr. pisze...

Przepięknie napisałaś i zdjęcia cudne!

Margarithes pisze...

dla mnie jesteś niezmordowana, a to jesienne rozciapienie i ja czuję, jakoś tak dzisiaj mocniej, bo od rana leje i ziemno i tylko szum deszczu w którym nie słychać myśli, a co dopiero...

Buziak Magdo

Emma Ernst pisze...

bosz...!
A ja szukam sarenek i już myślałam, że to one, ale znając Twoją skłonność do facecyj szybko się połapałam ;-))

Mama Maminka pisze...

Buka przywędrowała i na razie zostanie na dłużej...zdjęcia cud miód

schronienie pisze...

od wczoraj jestem rozciapana, więc gumiaki w ruch i przedzieram się przez mgłę. właśnie myślałam o gniciu.

pozdrowienia dla sarenek.

Sąsiad pisze...

Nie wiedziałem, że to nasionko to się nazywa bukiew vel bukwia. :)
Najbardziej, osobiście wzrusza mnie fragment o starym króliku, gdyż w literaturze występuje raczej stary wyleniały kot, a tu nie, zdecydowanie przeciwnie. Stary ale jary królik ;)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Zdjęcia bardzo piękne, chociaż opis tak obrazowy i tak cudny, że możnaby zrobić dwa oddzielne posty. Jeden tylko fotograficzny, a drugi uruchamiający wyobraźnię - tylko tekst.

artambrozja pisze...

ja też obniżam loty tej jesieni : zwalniam tempo życia, delektuje się coraz dłuższymi wieczorami....
a gdy dzień słoneczny i suchy to z aparatem w rękach szuram po ogrodzie i zatrzymuje chwile :)
buziaki :**

Łucja pisze...

Ale w aparat to Ci ciapnął malarz prosto z palety jesiennej. A te z rogami pod drzewem, to bukwie, co dopiero spadły ? Fajne Ci spadają, takie uczesane od razu.

Jola Wawrzynek pisze...

Ależ te Twoje kozy fotogeniczne , i Twoja jesień też. Mam w moim ogrodzie złotą renetę - zainteresowani wiedzą, że drzewo raczej unikatowe. Jeszcze kilka dni temu wszystkie jabłka jak słoneczka błyszczały na czubku drzewa, teraz leżą jak złocisty dywan. Masz rację z tym , że wszystko niżej i niżej - jesiennie pozdrawiam - Jola W.

Inkwizycja pisze...

Taka piękna u Ciebie ta jesień, wcale nie rozciapana. U nas też nie - sama wiesz, się dzieje i nie ma czasu na rozciapanie. Dobrze, że jest czas na celebrowanie ;) bo musi być.
A sarenki to by do nas nie podeszły, bo panienki by wyczuły... i nawzajem. Musimy pilnować.
Ściskam

Aneta NieTylkoMeble pisze...

i u mnie świeci się złoto :) a w tym świeceniu nie przeszkadza żadne ciamkanie, czy mokronose sarny :)

Tupaja pisze...

Jak zwykle: pachnąco i...dotykalnie:)
pozdrawiam cieplutko!

Piotr pisze...

U mnie rano niebo sięga ziemi, raz szronem, a raz mgłą.

Agata Rak pisze...

piękna ta jesień i piękne zdjęcia...

Anka Wrocławianka pisze...

Chylę czoła, pięknie napisałaś. :)

Zenza pisze...

Rzeczywiście tak jest jesienią. Jednak po połowie października, gdy światło staje się wspomnieniem, nikną i bledną opisywane przez Ciebie cuda. Październik jest granicą poza którą wkraczamy w szare krainy lodu.

ściskam kochana M.

Zofijanna pisze...

Powoli zwalniamy tempo, wpadamy w obniżenie. Czy to źle ?
To przyroda wyznacza te amplitudy.
To czas na odpoczynek.
Piękne jest to jesienne obniżenie na Twoich zdjęciach. Takie jesienne nasycenie.

L.B. Abigail pisze...

Przepiękne zdjęcia...! Ach te sarenki, jesień i jabłka :)... Myszy? :) - już dawno nie widziałam myszy...

Ania M. pisze...

To obniżenie, to cięższe niebo i powietrze, to nawet przyjemne jest. Moje serce potrzebuje takiego uczucia czasami, bo inaczej za lekkie jest i nie mogę go dogonić.

Magda Spokostanka pisze...

J. - zdjęcia suche, bez "polewy" :)

OLGO - ja leń, ja się nie wyściguje, a niech ta se zjedzo :)

JULIO - dla równowagi dobrze jest też zwiedzić przyziemie

STACHU - ciepłe nogi i spokojna głowa, czegóż chcieć więcej

MARYSIU - ja lubię się rozpływać, jestem rozciapanym leniem, więc mi jesień w sam raz :)
Historia z chomikiem świetna!

ALCY - myślę, że Ty jesteś dużo bardziej energetyczna niż ja. I solarna. Ja, w miękkich, rozmazanych konturach, jestem nareszcie u siebie. Ale Ty?

MARGARITHES - folguję sobie ile się da. Jestem leniwa i pobłażliwa dla siebie. Kiedyś byłam mistrzem niezmordowania.
Mieszkam w krainie, gdzie przez większą część roku czeka się na deszcz, a on kurna leci do Ciebie :)

EMMO - ależ jakie facecyje?:) Naprawdę saręki nie podchodzą do mej ręki :)
Natomiast kozy moje mnie znają i ja je znam.

MAMO MAMINKA - Dzięki! Eee, Buka jeszcze w drodze. Przywieje ją z pierwszym wschodnim, mroźnym wiatrem, który odgryza mi palce.

SCHRONIENIE - dla słonecznej Schroni, rozciapanie chyba nie najlepsze. O gniciu, powiadasz, od razu mi się ZOO przypomina.

SĄSIEDZIE - prażone bukwie są smaczne, spróbuj.
Stara, ale jara królica Pasztetowa Marika, była mi tu natchnieniem. Bo jej futro super gęstnieje przed zimą, jak ziemia w sadzie. Stary wyliniały kot już niebawem, jak kozy i dziki dociamkają do końca jabłka, a liście zgniją.

NATALIO - bardzo się cieszę, że "wpadło" :)

ARTAMBROZJO - no właśnie, długie wieczory wcale nie muszą przerażać

ŁUCJO - jak to uczesane?! Te kuezy (tak się tu mówi), nie bukwie.

JOLU - dokładnie o to mi chodziło (poza metaforą:)), że liście, kasztany, żołędzie, jabłka, orzechy, wszystko co było u góry, nagle zalega dywanem, na ziemi.
Też mamy złotą renetę, ha!

INKWIZYCJO - ja lubię być rozciapana :)
A co do Waszej jesieni, to podziw, podziw!

ANETO - :):):)

TUPAJU - troszkę zaczyna podgniwać, więc paleta zapachów się poszerza :) Dzięki!

PIOTRZE - mamy tak samo zatem. Od biedy, to my troszkę Pomorze jesteśmy :)

AGATO - dziękuję!

ANKO - cieszę się bardzo, że się spodobało!

ZENZO - tak, niedługo Szarolandia i każdy kolor będzie prezentem

ZOFIJANNO - to bardzo dobrze. Widzisz, nie udało mi się napisać jak bardzo lubię rozciapanie, obniżenie i w ogóle. To miał być hymn pochwalny :)

L.B. ABIGAIL - ja, z racji zamieszkania, widuję ...
Żaden wilk i inny odyniec, mnie tak nie przeraża, jak one

ANIU - tak tak, do serca, jak do latawca trzeba mieć sznurek ...

GORĄCE, NIEROZCIAPANE, POZDROWIENIA LA WSZYSTKICH !

Maria Nowicka pisze...

Jak ja lubię czytać ,jak wy sobie dziewczyny gadacie .Ania pisze o za lekkim sercu ,a ty jej odpowiedasz ,że do serca jak do latawca potrzebny jest sznurek .Pyszne to,nie potrafię tak ,a bym chciała .
Błogości w rozciapaniu ,życzę :)

jolanda pisze...

M. u Ciebie jak zwykle bardzo zmysłowo.
W tym rozciapaniu coś jednak jest, jakiś głębszy sens.

Pozdrowienia cieplutkie z mazurskiej krainy; mam nadzieję, że zanim dotrą do Ciebie to się nie rozciapią, nie znikną gdzieś we mgle, nie wystygną ...

chalupczok pisze...

No tak. Wiedziałem, że kiedyś do takiego świata trafię...
Boję się czytać następne posty...


...nie zmieniaj nic, tylko pisz...

Magda Spokostanka pisze...

MARIO - czasami słowa się dogadują poza nami :)

JOLANDO - dotarły cieplutkie, soczyste, pełne - dziękuję!

CHALUPCZOKU - póki z brzucha się pisze, to będzie się pisało :)
Jestem zdumiona, że nie piszesz o pociągach. Tak bardzo mi się łączysz z pociągami ...

POZDROWIENIA I UŚCISKI!

piotr lalik pisze...

Piękne zdjęcia. Pozdrawiam...

Magda Spokostanka pisze...

PIOTRZE - dziękuję, pozdrawiam Ciebie i Weronikę!

jola pisze...

Jak zwykle pięknie u Ciebie, i słowa piękne i obrazy. Pozdrowienia dla Was śle z jesiennych Jaworzyn.

Magda Spokostanka pisze...

JOLU - pozdrowienia przyleciały z południowo-wschodnim wiatrem!
Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego domu!

Megi Moher pisze...

zdjęłaś pranie:-)