 |
| Joanna Concejo |
"Na krańcu tej mapy, gdzieś daleko daleko, w sumie nie aż tak bardzo, ale Walkowie nigdy tam nie byli i chcieliby chociaż raz zobaczyć, gdzieś tam pomrukuje zielono-niebiesko-granatowo-szaro -czarno-srebrno-czerwono-bure Morze."
Tymi słowami kończy się MAPA - na północ.
Te słowa przeczytał leśniczy, przed którym przez rok ukrywałam książkę.
Ukrywałam z powodów ewidentnie zrozumiałych, nazywanych przez niektórych, cholernym dziwactwem.
Leśniczy przyszedł do nas z Jagermaistrem, co zaowocowało tym, że wyszedł z książką.
Ze względu na wysokie ciśnienie od lat nie piję alkoholu i mój kalafior się kompletnie odzwyczaił.
Poniosło go.
I dlatego leśniczy wyszedł z książką (i z durną dedykacją w środku, dobrze, że nie na okładce)
Kilka dni póżniej Walkowie zadzwonili do mnie z Rewala.
W tle pomrukiwało morze, w zmieszanych, czterech pierwszych kolorach.
Walkowa krzyczała do słuchawki, że bardzo bardzo ... !
Siedzieli na plaży, a leśniczy czytał im na głos fragmenty książki, które opowiadały o nich.
...