sobota, 19 stycznia 2013

próba niewidzialności



Przypomniało mi się, jak kiedyś latem, siadłyśmy z Weroniką przy koziej drodze i siedzimy i Weronika się nudzi.  Nudzi się okrutnie. No to ja mówię, spróbujmy zniknąć. Ooo, próbowałaś już kiedyś mamo?! Tak, próbowałam, ale mi się nie udało, bo myślałam o zakochaniu, a wtedy nie wolno o takich rzeczach myśleć.
A jak już będziemy zniknięte, to gdzie wtedy będziemy? Cały czas tutaj, przy koziej drodze, tylko nikt nas nie będzie widział. Kozy będą wracały z łąki i Szary Pies Piątek nas zacznie szukać, ale nic nie zobaczą, bo będziemy niewidzialne. To już jesteśmy?  Już. Nie musimy zamykać oczu i tak nie widać, że patrzymy.
Wracające z łąki kozy, przeszły tak blisko, że ledwie zdążyłyśmy podkulić pod siebie, nasze niewidzialne nogi. Owionął nas tylko mocny zapach rozgrzanej upałem sierści. Szary Pies Piątek, zrezygnował z dalszych poszukiwań i pobiegł polować na nornice.